Mirabeel dała przepisik na karteczkę "połamaną" więc nie mogłam się oprzeć, czekałam tylko na okazję. Znajomi ślub brali i poprosili mnie o pomoc, więc powstały takie oto podziękowania dla rodziców. Pierwsze pocieniowałam brązowym tuszem, ale jakoś za brudne wyszło jak na ślub więc poszło w kąt, a wygrała czystość ;)
Młodzi prosili o miejsce na kilka słów od siebie więc środeczek został wolny, obie kartki bardzo podobne.
Oczywiście kolejny raz w ruch poszły cudowne ćwieki i klej do wstążeczek od Ediego.
Miłego weekendu życzę, ja jutro do pracy :/



